Most w Fordonie 1893-1945. Historia z wojną w tle.

Most kolejowo-drogowy nad rzeką Wisłą, wybudowano w mieście Fordon w 1893 roku. W chwili oddania do użytku był najdłuższy w Niemczech, a w niepodległej Polsce najdłuższy na Wiśle. Most o długości 1325 metrów, posiadał pięć przęseł nad lustrem rzeki i trzynaście przęseł nad terenem zalewowym. Był to prawdziwy cud sztuki inżynierskiej.


Ówczesna prasa tak o nim pisała; „Nowy most na Wiśle pod Fordonem oddany został do użytku przed dwoma tygodniami; jest to jeden z najdłuższych mostów żelaznych w Europie, dłuższy prawie dwa razy od mostu na Wiśle pod Tczewem, a półtora raza od mostu toruńskiego. Fordon jest małą mieściną w Księstwie Poznańskim, w regencyi bydgoskiej przy ujściu Brdy do Wisły. Budowa mostu trwała półtrzecia roku; długość jego wynosi 1325 metrów, t.j. tyle akuratnie, ile słynna ulica pod Lipami w Berlinie (Unter der Linden). Opiera się on na 18-tu przęsłach, użyto do jego budowy 11 milionów kilogramów lanego żelaza, koszta wynosiły 8 milionów marek, plany przygotował radca Mehrtens z Bydgoszczy” (Tygodnik Ilustrowany Nr.203 z dnia 6(18) listopada 1893 roku).

Most jako pierwszy na świecie, został wykonany całkowicie ze stali zlewnej. Na przyczółach wybudowano wartownie, a na wschodnim brzegu powstała betonowa konstrukcja pod baterię armat 90 mm. Przez most wiodła linia kolejowa do Unisławia i Chełmży. Nawierzchnia jezdni była drewniana, a oświetlenie naftowe. W czasie dwudziestolecia międzywojennego, w roku 1924 ustalono że koszty utrzymania mostu dzielone są między dwa województwa, pomorskie 80% i poznańskie 20%. W 1928 roku przez most przeprowadzono linię energetyczną. Kiedy napięcie w stosunkach polsko-niemieckich wzrosło, w lipcu 1939 do Brydujścia przypłynęła flotylla rzecznych okrętów. Był to Odział Wydzielony „Wisła”. Zadaniem tej niewielkiej jednostki była obrona mostu we Fordonie.

1 września osłaniający most marynarze dowiedzieli się o wybuchu wojny ok. godz 7.30. W czasie nalotu niemieckich samolotów jeden z intruzów został celnie ostrzelany. Najprawdopodobniej był to rozpoznawczy Dornier Do-17 z (F)/11. który z dwoma rannymi członkami załogi awaryjnie lądował w Prusach Wschodnich. 2 września 1939 ok. godziny 14 Fordon padł ofiarą nalotu bombowego. Nad miastem pojawiło się pięc bombowców z II/KG 26 Luftwaffe (drugi dywizjon 26 pułku bombowego). Dwie eskadry tego pułku zbombardowały most na Wiśle oraz dworce kolejowe w Fordonie i Solcu (Kujawskim). Precyzyjne bombardowanie nie było możliwe, bowiem okręty Oddziału Wydzielonego „Wisła” otworzyły ogień do napastników. Marynarze zgłosili dwa zestrzelenia. Co jednak nie znajduje potwierdzenia w danych niemieckich. Być może w wyniku paniki, lub jak chce legenda w wyniku bezpośredniego uderzenia bomby w detonator, czy komorę minową w filarze, most fordoński wyleciał w powietrze.

Zerwały się cztery przęsła z pięciu, runęły dwa zaminowane przez saperów filary. Piąte przęsło, od strony Ostromecka pozostało nieruszone. Dzięki temu flotylla „Wisła” mogła operować na północnym odcinku rzeki. Szczęście było jednak połowiczne, bowiem most zatarasował główny nurt rzeki uniemożliwając spławienie przeprawy pontonowej która stała w Brdyujściu. Zawinił przy tym niski stan wody w Wiśle. Brak mostu łyżwowego przypieczętował los polskich wojsk w rejonie Świecia. 4 września gros naszych sił w tym rejonie musiał poddać się Niemcom. W tym kontkeście znaczenie mostu w Fordonie, a właściwie jego niekontrolowana zagłada miała znaczenie strategiczne.

Jesienią 1940 Niemcy przystąpili do odbudowy mostu. Oddano go ponownie do użytku 16 czerwca 1941 roku, tuż przed atakiem na Związek Sowiecki. W tej roli przetrwał niecałe 4 lata. Kiedy w styczniu 1945 sowiecki 2 Korpus Kawalerii Gwardii pojawił się pod Fordonem, Niemcy wysadzili most w powietrze. Nie powstrzymało to Rosjan, którzy pod osłoną nocy po lodzie przeprawili się do miasta. Fordon po krótkiej walce został opanowany. Niestety most, po raz drugi podczas tej wojny, runął do rzeki. Podobnie jak w 1939 roku, piąte przęsło pozostało na filarach. Dzięki temu Wisła była nadal żeglowna. Rosjanie zbudowali prowizoryczną przeprawę na wystającej z rzeki konstrukcji.

Jednak 13 czerwca 1945 piąte przęsło samoistnie spadło do Wisły, tarasując ją całkowicie. Władze musiały podjąć błyskawiczną decyzję, aby odblokować rzekę. Natychmiast ściągnięto nurków i saperów, którzy usunęli zniszczone przęsła i przywrócili ruch statków i barek. Los mostu, tym samym został przypieczętowany. Przęsła które były nad terenem zalewowym rozebrano i rozesłano w różne krańce Polski, gdzie zastąpiły zniszczone mosty. W ten sposób most fordoński trafił nad Odrę, Bug czy Noteć. Przez kolejne 10 lat Fordon musiał zadowolić się przeprawą promową. Nowy most, im. Rudolfa Modrzejewskiego oddano do użytku 22 lipca 1956. Jest krótszy od poprzednika o prawie 300 metrów. Służy mieszkańcom do dziś, łącząc wiślane brzegi pod Fordonem.